/ KOROZJA W MIEŚCIE

KOROZJA W MIEŚCIE

Chyba czas się pogodzić, że sezon browarów na ogródkach już minął. Trochę szkoda, ale nie lubię marznąć. Przyznam, że nawet się cieszę, w końcu czeka na mnie tyle ciekawych miejsc, o których muszę Wam poopowiadać. Jako, że dyscyplina musi być, nie chciałem bardzo zaszaleć w miniony weekend. Haa, nie znaliście mnie od tej strony? Ale żeby było jasne. W słowniku Toniego dyscyplina = powrót do domu zanim zacznie świtać tudzież zaczną śpiewać ptaszki. Dlatego pomyślałem, że najlepszym rozwiązaniem będzie szklanka whisky (albo pięć). Tym sposobem przypomniało mi się, że dawno nie byłem w lokalu, który najwyraźniej został dotknięty korozją - a mianowicie chodzi o Rdzę. Może większość z Was kojarzy, a jeśli nie to znajduje się on w jednej z piwnic na płycie rynku. Posiedzieć możecie tam sobie od niedzieli do czwartku w godzinach 16:00 - 1:00, a w piątki i soboty już nieco dłużej.


Nie ma co ukrywać, że klimat jest całkiem fajny (szczególnie kiedy ja tam jestem). No i jak to lokale w piwnicy - musi być cegła, lekko przytłumione światło, wielkie kanapy. Dodatkowo adekwatna muzyka i wystrój rodem z pokoju Jacka Danielsa. Według mnie jak na pub jest tam również sporo miejsca. Ja oczywiście od razu zaatakowałem bar. No i lipa, bo trochę tego tam było. Z dwadzieścia różnych Jacków (w ogóle co to za imię?!), Knob Creek, Wild Turkey, Jim Beam. W takim razie myślę sobie, że zawsze wybieram amerykańskie, może tym razem coś innego. Biorę irlandzką. Podobno to właśnie stamtąd pochodzi pierwsza whiskey, a wynalazł ją św. Patryk (tak, byłem dobry z historii). Ale ciekawy jestem, czy rzeczywiście cały ten Patryś był taki święty. Mimo wszystko dzięki ziomek. ;) Kiedy zdecydowałem się już na Jameson'a to proponują mi jakąś szkocką (do wyboru m.in. Glenglassaugh, Johnnie Walker, czy Ballantine's). No i bądź tu mądry. Ale w końcu podjąłem męską decyzję! Degustowałem po kolei.


Jak się okazało, można tam dostać okazy bourbon'u czy whisky, których nie ma w karcie. Także pamiętajcie, że warto czasami zagadać z gośćmi stojącymi za barem. Oczywiście w ofercie znajduje się też szereg innych ciekawych trunków, takich jak rum, gin, czy piwa kraftowe, ale akurat tego dnia mnie to nie interesowało. Wychodząc z piwnicy możecie również wstąpić do innych części lokalu - gastronomicznej oraz kawiarni. Znajdziecie tam żarcie typowo amerykańskie takie jak burgery, pizza (muszę przyznać, że całkiem niezła) oraz kawy, herbaty i ciasta. Generalnie wydaje mi się, że każdemu kto przechodzi przez rzeszowski rynek nie umknie to miejsce, bo szyldy są na pół budynku. Do tego doszły mnie słuchy, że w okolicach zimy ruszają z usługą dostawy. W sumie spoko, ale zawsze ciekawiej jest na miejscu. Ja np. poznałem tam taką szaloną rudą. No mówię Wam? ogień! Mówiła, że często tam bywa. Przypadek? :D


TONI Cool


RDZA

Dzisiaj otwarte od 09:00 do 03:00
Rynek 16, 35-064 Rzeszów
info.rdza@gmail.com
+48 883 656 488

Zarezerwuj online